piątek, 11 maja 2012

Treningowe zawody agility

28 kwietnia wybrałyśmy się do Warszawy. Głównym celem naszej wizyty były Treningowe Zawody dla Przyjaciela, w których brałyśmy udział! :D ale jeszcze w sobotę odwiedziłyśmy tor Siriusa, na którym Shiva pierwszy raz w życiu pokonywała kładkę, z którą, oczywiście, nie miał żadnego problemu :)


 

Oraz, drugi raz w życiu, po roku, palisadę, z którą też większych problemów nie ma:



I generalnie nic konkretniejszego nie robiłyśmy, oprócz kilku prostych i wałkowania rękawa (najtrudniejsza przeszkoda według mojego psa :P), bo upał był niemiłosierny.

Nocowałyśmy prawie w takim towarzystwie :D


Aż nadeszła niedziela... ;)
Pierwszy był jumping. Ja zapomniałam o niebieskim tunelu, a później pokazałam go tak, że pies na niego wskoczył, po czym był rękaw... czarny rękaw = czarna dziura, a Shiva  ma problemy nawet z jasnymi, więc suka nie przebiegła. Ale ogólnie i tak jestem zadowolona :)
Przebieg pod tym linkiem  (blogspot szwankuje i nie mogę wrzucić go jako filmik...).

Drugie było agility, z którego też jestem zadowolona, jedyne co. to znów czarny rękaw nas pokonał... ;)


Z tuneliady zrezygnowałam, za to pobiegłyśmy bieg charytatywny. Był on szalenie prosty, a z moimi zdolnościami okazał się najgorszym naszym przebiegiem. :P Zgubiłam moją biedną, starającą się sukę, która musi męczyć się z  taką pokraką jak ja i w ogóle, wstyd. Nie, nie jestem zadowolona. :P A żeby było śmiesznie, niby go wygrałyśmy.



Podsumowując, pies wspaniały, ja gorzej. A pies wspaniały jak nigdy - szalenie się zmieniła, nie ma żadnego problemu ze skupieniem, zabawki są dla niej taaakie fajne wszędzie i zawsze, starała się, chociaż upał był straszny, mamy jeszcze fajniejszy kontakt i w ogóle och, ach, kochana jest. :)
Zdjęcia:









Autorom zdjęć bardzo dziękujemy!

A już dzisiaj jedziemy do Bydgoszczy, czas poszaleć oficjalnie... :D

piątek, 4 maja 2012

Zaległości

Nie pisałam całe 9 miesięcy, ale mam mocne postanowienie, żeby do blogowania powrócić - szczególnie, że mam nadzieję, iż będzie o czym pisać. ;)
Na początku krótkie podsumowanie tego, co działo się przez ten czas, a potem będę pisać już, mam nadzieję, na bieżąco.

Zacznijmy jeszcze od poprzedniego roku, bowiem 17 października miałyśmy przyjemność brać udział w pokazach w szkole podstawowej Kołozębiu pod Płockiem, które organizowała moja siostra.
Było obedience, agility, frisbee, nawet amatorski bikejoring, a na koniec trochę teorii. Z Shivą oczywiście prezentowałyśmy tylko agility i frisbee, przy czym to pierwsze wyszło całkiem-całkiem, a drugie gorzej. :P



Piesek generalnie był fajny i grzeczny, a dzieci chyba zadowolone. ;)

W styczniu wybrałam się, niestety sama, na trening agility do Włocławka. Nie siedziałam jednak bezczynnie, bo Luiza "wypożyczyła" mi swojego belga (czyli Kasia w siódmym niebie :D), Mandalę, z którą biegałam. ;)
Po tym treningu plan był taki, że zaraz przyjadę znowu, już z Shivą, i będę od czasu do czasu przyjeżdżać. Ale wyszło jak wyszło i dotychczas byłam raz, jedynie w marcu, lecz dobre i to. :) Mamy filmik:

 I kilka zdjęć, by Luiza Prykowska oczywiście:

taaaka jestem słodka!
 
z Cerberem i Mandalą, których osobiście jestem fanką!



Wyjazd baaardzo udany - Luiza, dziękujemy za wszystko!

W kwietniu byłyśmy w Płocku u mojej siostry troszkę poagilitować, mamy jeden filmik:


W ten weekend też działo się sporo, ale to już będzie oddzielny wpis. :)

niedziela, 31 lipca 2011

Dwa lata!

W środę, tj. 27 lipca minęły DWA lata odkąd Shiva jest ze mną!

Wybrana z nie do końca znanych przyczyn – po prostu jak ją zobaczyłam, wiedziałam, że to jest właśnie TA, pomimo tego, że za kratkami była wystraszoną, obojętną na wszystko suczką, a do tego krótkowłosą i w ogóle to w sumie nie TAKĄ!  Ale była TĄ i już. :P

Kiedy wyszła z kojca od razu pokazała swoje prawdziwe oblicze – wesołej, nierozgarniętej kulki energii. ;)

Od początku pilnie się uczyła. ;P



Pierwsza zima:



Luty 2010 był dla nas miesiącem jakimś takim… przełomowym, bo tak naprawdę dopiero wtedy zdobyłam taki  fajny kontakt z suczą, załapałam jak pracować z psem i dzięki temu spełniły się moje marzenia o własnym psie, z którym będę pracować i – wkrótce – spędzać czas z równie zakręconymi ludźmi, w różnych dziwacznych okolicznościach. ;D

Kiedyśtam zaczęłyśmy bawić się frisbee:


Co z czasem zaczęło nam coraz lepiej wychodzić i coraz bardziej podobać. :)



Przy czym ewidentnie to ja byłam (i jestem) tym słabszym punktem. :P


Ale ogólnie to rok 2010 minął burkowi raczej względnie normalnie:


A to, że na podwórku robiła ze swoją dziwną panią równie dziwne rzeczy to oj tam oj tam… :)

Za to na rok 2011 miałam nieco ambitniejsze plany i – o dziwo – można powiedzieć, że udało się je zrealizować!


M.in. zaliczyłyśmy debiut na zawodach - na DCDC w Poznaniu.  Raczej nie powaliłyśmy nikogo na kolana (a szczególnie mnie. :P), ale zawsze mogło być gorzej. :D


Byłyśmy na seminarium frisbee z Darkiem Radomskim w Gorzowie Wielkopolskim, o którym niestety nie pisałam z braku czasu… Świetnie spędzony czas, w świetnym towarzystwie, a do tego masa wiedzy! :)





I filmiki - by Ola od Negry 



Shiva zmieniła moje życie całkowicie – na lepsze! Dzięki niej poznałam wspaniałych ludzi, z którymi spędziłam wspaniale czas. 


Mam co robić; mam pasję, która już od dawna gdzieś tam się rodziła dzięki siostrze, ale dzięki Shivie mogę ją spełniać.


Mam z kim wyjechać na wycieczkę, pójść na spacer.



I chociaż w sumie to jest całkiem pokraczna…


I niezbyt inteligenta. ;)


Trochę dziwna…



A poza tym to niezbyt ogarnięta, pyskata, złośliwa i do tego kradnie śmieci… ;)

Ale w sumie to bywa całkiem słodka…


…więc da się to wybaczyć. :P

I mimo wszystko, jest mega super suczą!


A z odpowiedniej perspektywy nawet całkiem ładą. :D


No a poza tym, wiecie… MOJĄ! :)


Wszystkim autorom zdjęć BARDZO dziękujemy! :)