poniedziałek, 7 lutego 2011

Świadomość zadu

Ach, pamiętam swój uśmieszek, kiedy pierwszy raz usłyszałam tą nazwę... :P
Potem zobaczenie o co chodzi i - o zgrozo! - że my z Shivą, TAK?!
I tak długo, długo zwlekałam z jakimikolwiek ćwiczeniami na świadomość zadu, nie wierząc, że my tak też możemy...
Ale jakoś na początku tego roku się zebrałam, wzięłam kliker, smakołyki, grubszą książkę, psa... i jedziemy. ;)
Z początku, czyli przez jakieś dwie pierwsze sesje miałam ochotę rzucić to wszystko i zająć się czymś "normalniejszym", ale mówię wam, liczenie do 10 naprawdę uspokaja! :P No ale sucz w końcu zakumała o co chodzi i szło już łatwo - kolejny przykład, że naprawdę wszystko - no, prawie - się da i muszę się wyzbyć mojego głupiego nawyku mówienia, że nie damy rady. ;)

Mamy nawet filmik, nagrywany około 17 stycznia, udokumentniający stan wiedzy mojego psa na temat jego tyłu:

 

Nie jest to mistrzostwo, ale chyba nie jest źle... Już pominę fakt, że aktualnie mój pies chyba bardziej zdaje sobie sprawę, że ma tylne łapy niż ja, że mam lewą rękę... :o)

piątek, 14 stycznia 2011

Podaj!

I niech ktoś mi powie, że psy nie są obserwatorami i nie uczą się od siebie nawzajem!
Suka mojej siostry, Fiona, podaje różne rzeczy - czy z podłogi, czy łóżka, czy to program tv, czy pilot.
Moja sucz nigdy podawania nie była uczona, a dzisiaj kiedy poprosiłam Fionę, aby podała mi opakowanie po ciasteczkach z podłogi, wyprzedziła ją Shiva i przyniosła mi je! :)
Czyli aktualnie mam w domu dwie suki do pomocy przy sprzątaniu...? Mi tam pasuje. :P

sobota, 8 stycznia 2011

Noworoczne podsumowanie

I kolejny rok dobiegł końca.
Nie mogę się nadziwić, jak to szybko minęło i ile przez ten czas zdążyło się wydarzyć!
Ogólnie ten rok był wspaniały - w dużej mierze dzięki Shivie. :)
Bo tak naprawdę kontakt złapałam z nią dopiero jakoś w lutym 2010 roku i tak naprawdę dopiero wtedy całe to szaleństwo się zaczęło! Kompletna, ślepa miłość do psów, szkolenia, psich sportów. :) Psy stały się moją największą pasją. A to wszystko dzięki temu małemu, czarnemu wulkanowi energii, który jest moim oczkiem w głowie. :)
Suka przez ten rok naprawdę bardzo się zmieniła - na lepsze! Wiele się nauczyłyśmy, wiele osiągnęłyśmy i wiemy, że nie ma rzeczy niemożliwych - a przynajmniej jest ich bardzo, bardzo mało. ;) Jeszcze wiele przed nami i to rzeczy bardzo hmm, codziennych, podstawowych, bo widać, że jej poprzedni właściciele niezbyt starali się przy jej socjalizacji itd... Ale damy radę! :)

Rok 2011 pod względem psim zapowiada się jeszcze lepiej!
Po pierwsze, zamierzam z suką duuużo jeździć, zaznajamiać ją z różnymi sytuacjami. Zaczynając od częstych wyjazdów do miast, większych, mniejszych, jeżdżenia komunikacją miejską itd., kończąc na odwiedzeniu wystaw, zawodów - oczywiście jako widz. ;)
Jest też pomysł na stworzenie klubu agility. Jeżeli by wyszło, to jedno z moich największych marzeń by się spełniło!
Będziemy również dalej pracować nad zainteresowaniem frisbee w nowych miejscach, gdzie masa jest różnych, interesujących zapachów... :P
Liczę również na jakieś psie spotkania, spacery...
I ogólnie to zamierzamy się świetnie bawić i rozwijać, o! :)

A co u nas? Zimno! I aktualnie mokro...
Shiva dnie spędza głównie na zabawie z Juniorem (burek rodzinny ;)) lub Fioną (suka siostry), spaniu i klikaniu. :) Właśnie! Ja w końcu zaprzyjaźniłam się z klikerem, a co za tym idzie - Shiva. Szczerze mówiąc bardzo nam się to spodobało, miła rozrywka, szczególnie w zimę. :) Robimy takie głupoty, jak np. wchodzenie czterema łapami do kociej miski, w co jeszcze niedawno nie wierzyłam. :P
A tak w ogóle, to już stęskniłyśmy się za wiosną... :)